Unknown column 'counter' in 'field list' Ks. Isakowicz-Zaleski: polityka zakłamywania historii niczego nie daje
· : 1

· : 0

· : 27
· : cabbar

Lokalizacja pomnika

LOKALIZACJA

Pomnik zostanie wzniesiony u zbiegu Al. Piłsudskiego i ul. Wołyńskiej.
Lokalizacja pomnika>>

POLECANE STRONY

 
<27 Dywizja Wołyńska AK

---------------------------------


Fundacja Centrum Dokumentacji
Czynu Niepodległościowego

--------------------------------

Fundacja Polskiego Państwa
Podziemnego

---------------------------------

Kresowy Serwis Informacyjny
-----------------------------------

Serwis Informacyjny
o Kresach Wschodnich

------------------------------------

Serwis Informacyjny
Towarzystwa Miłośników
Wołynia i Polesia w Chełme

Ks. Isakowicz-Zaleski: polityka zakłamywania historii niczego nie daje

21-07-2013

Jacek Gądek
Onet
- Jajko rzucone w prezydenta Bronisława Komorowskiego w Łucku przez młodego Ukraińca pokazuje, że polityka zakłamywania historii niczego nie daje - mówi ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski z komitetu honorowego organizatorów rekonstrukcji rzezi wołyńskiej w Radymnie. I dodaje, że warto organizować wydarzenie, w których spłonąć ma cała wioska.

Jacek Gądek (Onet): Po co w Radymnie ma się odbyć rekonstrukcja rzezi wołyńskiej, ze spaleniem wioski włącznie?

- Prawa o ludobójstwie dokonanym przez nacjonalistów ukraińskich z UPA i SS Galizien oraz innych organizacji kolaboranckich jest ciągle tematem tabu. Również świat filmowy boi się tej tematyki. Jedyne filmy np. "Ogniomistrz Kaleń" czy "Zerwany most" powstały za czasów PRL. Po 1989 żaden reżyser się nie odważył. Dlatego też rekonstrukcja, bardzo plastyczna w swej wymowie, jest zapełnieniem pustki.

Palenie całej zrekonstruowanej wioski to nie przesada?

- Nie. Na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej, także na terenach wokół Przemyśla, Sanoka i Jarosławia banderowcy spalili setki polskich wiosek, w tym też wieś rodziną moich dziadów - Korościatyn koło Monasterzysk w powiecie buczackim na Tarnopolszczyźnie.

Większości wiosek nigdy nie odbudowano, nie ma po nich żadnego śladu. Także po wielu kościołach. Symbolem ludobójstwa są więc "czerwone noce", gdyż napady na bezbronne wioski były najczęściej nocą. Do tego nawiązuje rekonstrukcja.

Dlaczego zrezygnowano z tego, by w bardziej plastyczny sposób zobrazować zabijanie Polaków przez banderowców? Wedle dostępnych informacji ma być to pokazane jedynie poprzez pantomimę i muzykę.

- W czasie napadów działy się dantejskie sceny. Niemcy i Rosjanie byli okrutni, ale to co wyprawiali banderowcy, wspierani często przez podburzonych chłopów ukraińskich, przekraczało ludzkie pojęcie.

Obdzieranie ze skóry, rozpruwanie wnętrzności, wydzieranie płodów z ciężarnych matek, przepiłowywanie piłą... Tego nie da się pokazać w sensie dosłownym, więc autorzy zastosowali inne środki wyrazu.

Widziałem podobne przedstawienia w zespole szkół w Rakowicach Wielkich koło Lwówka Śląskiego i Łagiewnikach koło Dzierżoniowa, gdzie uczniowie, często wnukowie i prawnukowi Kresowian, doskonale to ukazali za pomocą nowoczesnych środków teatralnych, zachowując całą grozę wydarzeń.

Prof. Andrzej Paczkowski nie widzi sensu organizowania rekonstrukcji rzezi wołyńskiej. Powiedział nawet, że "to miałoby taki sam sens jak rekonstrukcja palenia ludzi w piecach krematoryjnych lub w stodole w Jedwabnem".

- Nie zgadzam się z panem profesorem. Ludobójstwo jest przemilczane od dziesiątków lat, więc trzeba je przypominać na różne sposoby, także w sposób niekonwencjonalny.

O zagładzie polskich obywateli w KL Auschwitz czy Katyniu uczniowie i studenci dowiedzą się w szkole. Powstały na ten temat bardzo liczne książki, albumy, filmy, audycje. O zbrodniach ukraińskich - nie ma prawie nic. Również większość zawodowych historyków ucieka od tej tematyki. Dlatego rekonstrukcja w Radymnie jest próbą przywrócenia pamięci.

Warto wydawać kilkanaście albo kilkadziesiąt tysięcy zł. na takie wydarzenia jak to z Radymna?

- Z budżetu państwa nie idzie na to ani złotówka. Lwia cześć środków to prywatne darowizny plus wsparcie ze strony samorządów. Cała suma to ułamek tego co minister Joanna Mucha wydała na koncert amerykańskiej piosenkarki.

Czy więc właściwe byłoby też rekonstruowanie wydarzeń z Jedwabnego?

- Parę lat temu jeden z artystów spalił stodołę na wzór spalenie stodoły w Jedwabnym. Wtedy "Gazeta Wyborcza" chwaliła go za to. Dziś gani rekonstruktorów z Podkarpacia, co świadczy o jej hipokryzji.

Rzeź wołyńska to "czystka etniczna o znamionach ludobójstwa" czy "ludobójstwo"?

- Ludobójstwo w sensie klasycznym. Takie samo jak ludobójstwo Ormian w Turcji w 1915 r. czy Holokaust Żydów. Polaków bowiem zabijano tylko za to, że byli Polakami. Wszelkie zwroty typu "tragedia wołyńska" czy "czystka etniczna o znamionach ludobójstwa" są fałszywe.

Czy ktoś odważyłby się nazwać wspomniany Holokaust "czystką etniczną o znamionach ludobójstwa"? Od razu protestowałaby ambasada Izraela. Z kolei ambasada Polski w Kijowie nie protestuje, gdy współcześni nacjonaliści nie tylko fałszują historię, ale i stawiają pomniki zbrodniarzom z UPA i SS.

Obserwował ksiądz debatę w Sejmie nt. uchwały upamiętniającej rzeź wołyńską?

- Tak, oczywiście.

I jak ją ksiądz ocenia?

Cenię sobie tych posłów PiS, PSL, SLD i SP, którzy mieli odwagę upominać się o prawdę. Działali oni ponad podziałami politycznymi. Szczególnie cenię sobie Jarosława Gowina i tych posłów z PO, którzy pomimo dyscypliny partyjnej i skandalicznych nacisków ministra Radosława Sikorskiego mieli odwagę głosować za prawdą.

Rodziny pomordowanych Polaków do posłów Ruchu Palikota nie mają żalu, bo niczego po nich się nie spodziewały. Jednak mają ogromny żal do tych posłów PO, którzy na co dzień odwołują się do ideałów "Solidarności", ale w decydującym momencie z powodów czysto kunktatorskich stanęli po stronie kłamstwa.

Mam nadzieję, że PO - tak jak w przeszłości PZPR - zapłaci za to ogromną cenę w czasie kilku najbliższych kampanii wyborczych.

- Na stronach www organizatora mowa jest m.in. o "politycznej poprawności", która przyczynia się do "zakłamywanie historii" na temat rzezi wołyńskiej. Też tak ksiądz uważa?

- Tak. Wielu polityków w bezmyślny sposób kurczowo trzyma się przestarzałego i mocno skompromitowanego tzw. mitu Jerzego Giedroycia. Niezależnie od tego, co sam Giedroyć miał na myśli, to jego duchowi wychowankowie np. Adam Michnik, Henryk Wujec, Tomasz Nałęcz czy Paweł Kowal, interpretują to w ten sposób, że dla dobrych relacji z niepodległą Ukrainą trzeba zapomnieć o zbrodniach UPA.

Jak ocenia ksiądz postawę władz państwowych w dniach obchodów 70. rocznicy rzezi wołyńskiej?

- Negatywnie. Brałem udział w rozmowach z Andrzej Kunertem z Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Wbrew stanowisku rodzin ofiar ludobójstwa postawił on pomnik nie w centrum Warszawy, ale wśród ogródków działkowych na Żoliborzu.

Na uroczystości przez niego organizowane przyszła garstka osób, a na obywatelski Marsz Pamięci, organizowany przez stowarzyszenia kresowe i patriotyczne, wiele tysięcy osób. To pokazuje jak bardzo obecna władza odeszła od polskiego społeczeństwa. Premier Tusk w ogóle się nie pojawił. Też za to lekceważenie pamięci narodowej zapłaci cenę w czasie wyborów.

A prezydent Bronisław Komorowski?

- Nie tylko nie przyjął patronatu na obywatelskimi obchodami 70. rocznicy "Krwawej Niedzieli" na Wołyniu, ale i nawet nie spotkał się z rodzinami pomordowanych. Też już zapłacił za to cenę, bo jajko rzucone w niego w Łucku przez młodego Ukraińca pokazuje, że polityka zakłamywania historii niczego nie daje.

Inna sprawa, że dziś rzucono jajkiem, jutro może będzie to kamień, a pojutrze granat.

(RZ)
0