728,744 unikalne wizyty
LISTY PROTESTACYJNE PRZECIWKO FAŁSZOWANIU HISTORII DOT. "AKCJI WISŁA"
new
Stowarzyszenie                                    Chełm dn. 30. 11. 2012 r.
„Pamięć i Nadzieja „
Pl. Niepodległości 1 p. 77
22-100 Chełm

Pani/Pan  Poseł Sejmu
Rzeczypospolitej Polskiej

Szanowna/y Pani/Panie Pośle.

W dniach 8-9 listopada br., w sejmowej Komisji ds. Mniejszości Narodowych i Etnicznych omawiano operację "Wisła" z 1947 roku w dość charakterystyczny sposób. Uczestnicy spotkania, pośród których przeważającą część stanowili członkowie Związku Ukraińców w Polsce, zignorowali wspólne ustalenia polskich i ukraińskich historyków (seminaria naukowe „Polska-Ukraina; trudne pytania”) w kwestii powodów i tła przeprowadzenia operacji. Przedstawili swoją interpretację historii, którą pragną przeforsować w polskim parlamencie. Istotne w tej sprawie jest, że niektórzy przodkowie działaczy ZUwP, w tym posła Mirona Sycza (ojciec), przewodniczącego Komisji, byli członkami skrajnie zbrodniczej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i jej ramienia zbrojnego - Ukraińskiej Powstańczej Armii. Poseł Sycz przejawia więc postawę stronniczą w tym konflikcie, a wymienione ludobójcze formacje, zwalczały państwo polskie przed wojną, w czasie jej trwania i po niej, niezależnie od zmieniających się ustrojów.
Praktycznie niemal wszystkie osoby domagały się na omawianym spotkaniu potępienia wspomnianej operacji.
Historycy polscy i ukraińscy, którzy uczestniczyli we wspólnych seminariach poświęconych problematyce stosunków polsko-ukraińskich w latach II wojny swiatowej ustalili jednak w większości tematów, wspólny, obiektywny obraz wydarzeń, w tym operacji "Wisła".
ZUwP będący organizatorem i uczestnikiem tych konferencji kilka lat temu w momencie gdy ustalenia obiektywne nie były dla niego korzystne demonstracyjnie wycofywał się z organizacji i uczestnictwa lansując do dnia dzisiejszego nieprawdziwe teorie i oceny operacji „Wisła”.
Walki polsko-ukraińskie na terenach dzisiaj należących do Polski rozpoczęły się na początku 1944 r., kiedy na te tereny przeprawiło się 11 sotni z Wołynia i Małopolski Wschodniej. Należały one właśnie do tych, które wcześniej, z ogromnym okrucieństwem, dokonywały ludobójstwa wobec bezbronnej polskiej ludności cywilnej na wspomnianych terenach. Połączyły się one z zorganizowanym już wcześniej na tych terenach ukraińskim podziemiem nacjonalistycznym (OUN). Standardem dla tych oddziałów było najbardziej bestialskie i wyrafinowane torturowanie kobiet i dzieci. Z tej strony Bugu i Sanu Polacy jednak nie dali się tak łatwo zaskoczyć i byli silniejsi, szczególnie w porównaniu z zupełnie bezbronną ludnością polską Wołynia, gdzie polska partyzantka utworzyła się dopiero po przejściu przez cały Wołyń największych fali zbrodni. Przybyłe na tę stronę Bugu ukraińskie oddziały głosiły napotykanym swym rodakom, że wkrótce będzie tutaj Ukraina, a oblicze etniczne naszych ziem zamierzały zmienić w wypróbowany przez siebie sposób. Nie mogło to nie spowodować kontrakcji polskiej niezależnie od proweniencji politycznej.
Walki na dzisiejszym terenie południowo-wschodnim, ciągnęły się bez końca i trwały do momentu zneutralizowania m.in. jednego z mateczników UPA na trudnym górskim terenie, w Bieszczadach, właśnie poprzez operację "Wisła".
Wysiedlenie Ukraińców było niewątpliwie przykrym, lecz oszczędzającym ludność cywilną, rozwiązaniem problemu OUN-UPA przez odcięcie od źródła żywności i rekruta dla antypolskiej UPA. W ten sposób ograniczono straty ludzkie zarówno Polakom, jak i Ukraińcom,  przerywając krwawe starcia i terrorystyczne działania podziemia ukraińskiego.
Wcześniej, utworzone po wojnie państwo komunistyczne nie mogło sobie z tym poradzić, pomimo stałego zwiększania ilości wojska, które również ponosiło znaczne straty. Po przeniesieniu Ukraińców do poniemieckich gospodarstw, gdzie przesiedlano również Polaków, krwawe walki ustały, a nacjonalistyczne podziemie ukraińskie zostało zwalczone. Bez wątpienia po przesiedleniu wspieranie OUN-UPA przez cywilną ludność ukraińską (z własnej woli lub pod przymusem)  było już niemożliwe, a wyłapywanie członków OUN-UPA ułatwione. Pozostawienie jakichkolwiek wsi nie wysiedlonych, nawet takich – jak twierdzą  członkowie ZUwP – "gdzie nie dotarła UPA", groziło przeniesieniem się do nich upowców i członków OUN i wykorzystywaniem ich jako swej bazy.
UPA występowała przeciwko państwu polskiemu jako takiemu bez względu na jego ustrój, zmierzając do oderwania w odpowiednim momencie (liczono na trzecią wojnę światową) kilkunastu powiatów obecnej Polski. Istnienie antypolskiej UPA i jej odtwarzanie mimo stale ponoszonych strat ludzkich wskutek walk z Wojskiem Polskim, KBW i innymi formacjami, było możliwe tylko w oparciu o ludność ukraińską, która albo wspierała UPA z przekonania, albo pod terrorem.
Wyniki prac seminaryjnych, wspomnianych wyżej, opublikowano w 8 i 9 tomie "Polska Ukraina; trudne pytania".
Przekazując Pani/Panu Posłowi  niniejszy list w imieniu Stowarzyszenia „Pamięć i Nadzieja” wyrażamy nasz protest przeciwko tej inicjatywie podejmowanej w Polskim Sejmie przez środowisko ukraińskie w przededniu 70 –Rocznicy Rzezi Wołyńskiej przypadającej w roku 2013 i liczymy na właściwą postawę Pani/Pana Posła w  zwalczaniu prób fałszowania historii i obrony godności Narodu Polskiego.

Z wyrazami szacunku
Prezes Stowarzyszenia – Stanisław Senkowski

List w pliku pdf >>

Chełm - 2012-11-05
Tadeusz Wolczyk, oficer WP w stanie spoczynku                                                       

1/ Oddział IPN w Lublinie, ul. Szewska 2, 20-086 Lublin                                   2/ Telewizja Polska SA Oddział w Lublinie,
ul. Henryka Raabego 2, 20-030 Lublin

Dotyczy: Fałszowania historii w audycji TVP Lublin, przy udziale przedstawicieli IPN

Gdy w niedzielę, 9 września 2012r., około godz. 18 włączyłem telewizor na programie TVP – Lublin, usłyszałem nazwę wsi Wierzbica pow. Tomaszów Lub. Zorientowałem się, że jest to audycja historyczna o „Akcji Wisła” przeprowadzonej w Polsce w 1947r. Później dowiedziałem się, że audycję zatytułowano: "Z Archiwum IPN - Akcja Wisła”.  Audycję prowadzili: Grzegorz Motyka, Mirosław Zajączkowski i Rafał Wnuk. Już na początku oglądania usłyszałem, że Wierzbica została spalona przez Wojsko Polskie – co nie jest prawdą, gdyż byłem świadkiem tamtych wydarzeń, mieszkałem wtedy w Uhnowie, znam też relacje innych świadków[01]. Następnie usłyszałem, że przyczyną podjęcia decyzji o Akcji Wisła była śmierć generała Karola Świerczewskiego – co jest fałszem. W audycji podkreślano, że Akcja Wisła to polska zbrodnia na ludności pochodzenia ukraińskiego – to ewidentne kłamstwo. Mówiono jeszcze o Pawłokomie ale również subiektywnie, w duchu oskarżania Polaków i pomijania tła historycznego przyczyn odwetu.
Odnośnie Wierzbicy.  Na wstępie wyjaśnię dlaczego w 1947 r. mieszkałem w Uhnowie.  Pochodzę z Tarnoszyna, który do 1945 r. był siedzibą gminy w powiecie Rawa Ruska (obecnie gm. Ulhówek, pow. Tomaszów Lub). W dniu 18 marca 1944 r, pododdziały zbrojne UPA - sotnie “Horomenki” i “Jastruba”, wsparte 1 czotą z Ulhówka, dowodzone przez Mirosława Onyszkiewicza, ps. "Orest", dokonały eksterminacji Tarnoszyna. „Banderowcy” napadli nocą i do rana zamordowali 63 osoby, w tym 23 kobiet i 16 dzieci. Zginął wtedy mój Dziadek – Józef Wolczyk, lat 74, reszta rodziny ocalała, dzięki pomocy sąsiada – Ukraińca. Po szybkim pochówku Dziadka musieliśmy uciekać, podobnie jak większość z tych co przeżyli. Zatrzymaliśmy się w Janowicach nad Dunajcem, gdzie – dzięki solidarności rodaków, przeżyliśmy cały rok.        Wiosną 1945 r. postanowiliśmy wrócić do rodzinnych stron. Niestety – mimo że upłynął rok od zakończenia wojny, powrót do Tarnoszyna był niebezpieczny, dlatego zamieszkaliśmy na krótko w Jarczowie, a później w Uhnowie. Stacjonował tam oddział WP, co zapewniało bezpieczeństwo. Spotkaliśmy krewnych i znajomych z Tarnoszyna i okolicznych wsi, którzy z tych samych powodów osiedlili się w Uhnowie; nawet ci, których domy na wsi ocalały.                                                      W czerwcu 1947 r., zostałem zaproszony przez kolegę -Władka, z którym dzieliłem szkolną ławkę w 6 klasie Szkoły Podstawowej w Uhnowie, do Poddębiec, gdzie mieszkał z rodzicami. Byli  grekokatolikami i 15 czerwca obchodzili Zesłanie Ducha Świętego.  Poddębce leżą w odległości ok. 2 km od Wierzbicy. Nocowałem u nich. Rano – 16 czerwca zbudziła nas wystraszona matka kolegi. Usłyszałem wtedy odgłosy wystrzałów, a ojciec Władka poinformował, że to w Wierzbicy i dla naszego bezpieczeństwa musimy być w domu; widziałem wtedy dymy nad Wierzbicą. Około południa odgłosy strzelaniny ustały, ale wieś płonęła. Mój kolega, wraz ze swoim ojcem, odprowadzili  mnie do Uhnowa, gdzie mieszkałem.                      A oto jak doszło do pożaru Wierzbicy i co odkryto.                        W dniu 15 czerwcu 1947 r. około południa, przechodziła przez Wierzbicę kompania WP maszerująca do Uhnowa.  W czasie przemarszu zauważono świąteczną „oprawę” domostw i ich otoczenia ale nie było widać mieszkańców wsi– ani jednej osoby... Pierwszy pluton zatrzymał się pod zamkniętym sklepem; wymuszono na właścicielu (mieszkał w tym samym domu) otwarcie sklepu; żołnierze kupowali papierosy i oranżadę. W tym czasie nadbiegł środkiem drogi, boso, kilkunastoletni chłopiec, z zawieszonymi na ramieniu butami. Chłopca zatrzymano zadając mu pytania, jednak milczał jak niemowa.  Zwolniony, pobiegł dalej. Żołnierz przesłuchujący chłopca zameldował dowódcy plutonu, że dzieje się coś dziwnego: wymarła wieś, biegnący chłopiec – jego zdaniem, to informator - sygnalista; grozi im niebezpieczeństwo. Wojsko ruszyło w dalszą drogę.     Tylko kapral Puto, który wcześniej odszedł od sklepu pozostał we wsi; zauważono, że rozmawia z jakąś dziewczyną, jednak przed dojściem do Uhnowa dogonił swój pododdział. Zwierzył się wtedy koledze, że jest umówiony z dziewczyną na wieczór.
Wieczór - 15 czerwca 1947 r., dowódca batalionu w Uhnowie, na odprawie kadry oficerskiej  poinformował, że zatrzymany „Szumraj” z sotni „Szuma” zeznał, iż jego sotnia - dowodzona przez Iwana Szpontaka, kwateruje we wsiach: Kornie, Teniatyska, Mosty i Wierzbica. Powyższe potwierdziły zeznania Wołoszynowicza -„Czajka”. Następnie przedstawił zadania na 16 czerwca 1947 r. Rozkazał dowódcom kompanii pierwszej i operacyjnej zarządzić alarm dla swoich pododdziałów, o godz. 1.00 i 1.30  przerzucić je samochodami w rejon Wierzbicy, otaczając wieś. Następnie o 5 rano, dwoma plutonami dokonać przeszukania wsi celem zatrzymania  członków UPA, bądź innych osób posiadających broń.                             
Tuż przed północą 15 czerwca, dowództwo batalionu dowiedziało się, że kapral Puto został w Wierzbicy zabity lub ciężko ranny. Zameldował o tym jego kolega który towarzyszył mu w wieczornej „wyprawie” do tej wsi, na umówioną randkę z dziewczyną. Powiedział, że gdy kapral rozmawiał z dziewczyną, on siedział w pewnej odległości pod jabłonią, gdzie zasnął. Obudził go krzyk dziewczyny -„nie, o Boże, nie!”. Chwycił za broń, ale kapral już leżał na ziemi,  a dwóch                             napastników ciągnęło dziewczynę do zabudowań. Było za późno i niebezpiecznie więc wycofał się. Przed północą dotarł do Uhnowa i zameldował o wszystkim dowódcy plutonu.
16 czerwca 1947r.- zgodnie z rozkazem, pododdziały wojska okrążyły wieś i zaległy. Tuż przed świtem, od strony wsi do mostu na Sołokiji zbliżyła się grupa mężczyzn. Dowódca patrolu ochraniający most zapytał: „Stój. Kto idzie?” Przystanęli, a jeden z nich oddał serię z pistoletu maszynowego. Żołnierze odpowiedzieli serią z rkm. Jeden z grupy upadł, pozostali rozbiegli się i wycofali do wsi. Od strony granicy rosyjscy pogranicznicy zaczęli oświetlać rakietami swój teren.     Po upływie około pół godziny, rozległa się kanonada  i trwała długo. Nierozpoznany oddział UPA starał się wydostać z okrążenia, po przeciwnej  stronie wsi ale musiał zawrócić pod ostrzałem żołnierzy. Żołnierze nie mogli jednak podążyć w pogoni bo teren otwarty, brak osłony, a od strony wsi strzelano zza budynków, opłotków i innych osłon; z wieży cerkiewnej strzelano z broni maszynowej. Po pewnym czasie żołnierze WP unieszkodliwili punkt ogniowy na tej wieży.  W trakcie tej wymiany strzałów pojawił się dym i płomienie, które gwałtownie się rozprzestrzeniały po krytej słomą zabudowie. Mieszkańcy wybiegali z domów ratując mienie. Dowodzący WP wydał rozkaz aby przerwać ostrzał; Wierzbicę trawił pożar.
Po około trzech godzinach, wyznaczone plutony WP weszły do wsi. Przeszukania domostw i ich obejść oraz oględziny zgliszcz nie dały rezultatu – broni nie znaleziono, osób podejrzanych i ofiar strzelaniny też nie. Zgromadzono mieszkańców- osobno kobiety z dziećmi i oddzielnie mężczyzn. Na pytania, kto strzelał, wszyscy milczeli, tylko jeden z mężczyzn w podeszłym wieku powiedział: „Nie wiecie kto? - przeklęci  partyzanci”.
Wieczór – 16 czerwca 1947r., wojsko wyszło z Wierzbicy ale nie opuściło terenu. Następnego dnia przyjechał dowódca pułku i żądał dowodów: gdzie banderowcy, gdzie broń? Zagroził dowódcy batalionu że jeśli nie przedstawi dowodu, iż we wsi byli „upowcy” to odda go pod sąd za spalenie Wierzbicy. Żołnierze podjęli bardziej szczegółowe przeszukiwania. Nagle, jeden z żołnierzy zauważył zmianę i wskazując ręką powiedział do kolegi: „wczoraj było tu pogorzelisko po stodole, a dziś jest dół, leć po dowódcę plutonu”. Po usunięciu spopielałej warstwy ukazały się zwęglone belki stropu bunkra, w którym znaleziono, dwudziestu dwóch, nie dających oznak życia, uzbrojonych mężczyzn. Wkrótce znaleziono jeszcze dwa takie schrony, a w każdym z nich trupy mężczyzn z bronią.  W ostatnim, wśród zwłok uzbrojonych mężczyzn, odkryto zwłoki w polskim mundurze - był to kapral Puto; miał głowę rozbitą siekierą.
Nie znam przyczyny śmierci 62 (wg innej wersji 72) uzbrojonych mężczyzn, których zwłoki znaleziono w trzech bunkrach Wierzbicy?  W Uhnowie mówiono różnie:  że ukryli się pod presją mieszkańców aby uniknąć zagłady wsi, inni, że pożar odciął im drogę wyjścia z bunkrów, jeszcze inni, że popełnili zbiorowe samobójstwo? O ofiarach wśród ludności nie mówiono, bo ich nie było.
Kapral Puto został pochowany na cmentarzu w Uhnowie. Uczestniczyłem w tym pogrzebie wraz z innymi uczniami mojej i innych klas „uhnowskiej” Szkoły Podstawowej.
Tak było w Wierzbicy i dziwne, iż prowadzący audycję w TVP nie wspomnieli o tym, że w tej wsi istniały bunkry, będące kryjówką oddziałów zbrojnych OUN-UPA, a pożar wybuchł od strzelaniny w trakcie walki i że były ofiary. Dziwne też, że przedstawiciele IPN oskarżają żołnierzy zamiast bandytów z OUN-UPA?[02] Bo tylko tak można zakwalifikować oddziały zbrojne UPA, które w 2 lata po zakończeniu wojny, nie złożyły broni lecz prowadziły prywatną wojnę z władzą PRL, terroryzowały ludność, siały postrach i zniszczenie.
Ludność ukraińska również doznała wielu krzywd od OUN-UPA. Musiała oddawać kontyngent, udzielać schronienia ukrywającym się upowcom, młodzi mężczyźni byli nadal zmuszani do służby w oddziałach zbrojnych UPA. Znam przypadek z ul. Pańskiej w Uhnowie, gdzie za karę odmowy takiej służby rozstrzelano „winowajcę”, jego siostrę i rodziców. Wiosną 1946 r. oddział UPA napadł na ludność ukraińską, zebraną na stacji kolejowej w Lubyczy Królewskiej, czekającą na wyjazd do ZSRR, w ramach akcji przesiedleńczej. Strzelano do nich i były ofiary ale ich liczna nie jest znana. Wiadomo, że zabito członków komisji przesiedleńczej. Spalono też zgromadzone tam – przeznaczone do wywozu, mienie przesiedleńców. Podobny napad miał miejsce w drugi dzień świąt wielkanocnych w 1946 r. Oddział UPA starał się rozpędzić około 1500 osób narodowości ukraińskiej oczekujących(wraz ze sprzętem gospodarskim, zwierzętami i innym mieniem) na transport kolejowy - w ramach akcji przesiedleńczej do ZSRR. W tym przypadku w obronie napadniętych stanęli żołnierze WP, którzy odparli atak. Wśród żołnierzy były jednak ofiary śmiertelne oraz ranni.  Oba ataki na stacje kolejowe miały miejsce w odległości 7 km od Wierzbicy. Wprawdzie sieć bunkrów w dyspozycji OUN-UPA była dosyć gęsta, to jednak istniała możliwość, że „bojówkarze” z OUN-UPA, napadający w Lubyczy na swoich braci – przesiedleńców, korzystali również z bunkrów wierzbickich. Dobrze zamaskowane i wyposażone bunkry dawały możliwość nagłego napadania i szybkiego „znikania” pododdziałów zbrojnych UPA. Napady te powodowały, że dwa lata od zakończenia wojny, mieszkańcy żyli nadal w strachu: czy zdołają przeżyć sami i ochronić rodzinę, zebrać plon i zabezpieczyć go przed odebraniem, ochronić zagrodę przed spaleniem, itp.  Gdy w 1946 r. spędzałem wakacje u babci doświadczyłem tego, że nie było co jeść bo „upowcy” zabierali od niej żywność; brali wszystko co zauważyli i nie można było zaprotestować.                                                                         Dochodzimy do konkluzji. Główną przyczyną wprowadzenia „Operacji Wisła” był fakt, że na południowo-wschodnim obszarach Polski – 2 lata po zakończeniu wojny,  działały obce - wrogie Polsce siły, zagrażające życiu jej obywatelom i destabilizujące ogólną sytuację w kraju.


Całość - plik pdf >>




Bielsko-Biała 20 listopada 2012r.

Od Członków Ruchu „POROZUMIENIE POKOLEŃ KRESOWYCH”: Czesław Buczkowski z Bielska-Białej, Wiesław Buczkowski z Bielska-Białej, Andrzej Łukawski z Warszawy, Artur Parypa z Katowic, Sławomir Parypa z Siemianowic Śląskich i Tadeusz Wolczyk z Chełma.  

DO: PAŃ POSŁANEK I PANÓW POSŁÓW VII KADENCJI SEJMU RP


Protestujemy przeciwko propozycji Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych  Mirona Sycza aby Sejm RP podejmował uchwałę potępiającą Operację "Wisła" z 1947 r. Operacja ta była następstwem Eksterminacji Kresów Wschodnich i Małopolski Wschodniej II RP dokonanej przez nacjonalistów ukraińskich z OUN-UPA, policję ukraińską oraz SS-Galizien, w latach 1939-1945 i późniejszego kontynuowania zbrodniczej działalności przez OUN-UPA na terenach południowo – wschodniej Polski - po zakończeniu wojny, w latach 1946-1947.
Wymieniona eksterminacja to zamordowanie około 200 tysięcy polskich obywateli, w tym ogromnej liczby kobiet i dzieci, okaleczenie wiele tysięcy Polaków, którzy trwale stracili zdrowie na skutek ran i doznanych traum, spalenie ponad 4,5 tysiąca przysiółków, wsi i osad, zagrabienie mienia wielkiej wartości oraz trwałe usunięcie śladów polskości.
O ogromie i niespotykanym bestialstwie tego ludobójstwa piszą prawie wszyscy polscy historycy, że wymienimy – uznane na Zachodzie – dwutomowe dzieło Władysława i Ewy Siemaszko: „LUDOBÓJSTWO dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945”, Wydanie III, Warszawa 2008.  Dr  Lucyna Kulińska napisała, że zbrodnię tą cechował „(...)bezmiar sadystycznego okrucieństwa, które(...)każe postawić kresową zagładę Polaków na równi z najokrutniejszymi przykładami ludobójczego barbarzyństwa w dziejach świata” ["Dzieci Kresów-III", wydanie I, str 469].  
Do ofiar tych zbrodni trzeba doliczyć około milion uciekinierów ratujących się przed okrutną rzezią; uciekający Kresowianie utracili cały swój dobytek, zostali skazani na tułaczkę, poniewierkę i upokorzenia.  Na nich – w przeciwieństwie do przesiedleńców Operacji „Wisła”-  nie czekały gotowe zagrody z zabudowaniami, nie podstawiano im ciężarówek dla załadowania dobytku; wielu z nich uciekało w tym co mieli na sobie, nie osłaniało ich wojsko, nie wypłacano im zapomóg pieniężnych na zagospodarowanie (przywilej ten przysługiwał tylko rodzinom ukraińskim objętym Operacją Wisła), prawie wszędzie czyhała na nich śmierć.      Ale operacji Wisła mogło nie być, gdyby po zakończeniu wojny w 1945 r., oddziały zbrojne OUN złożyły broń, bądź odeszły z bronią z terytorium Polski. Stało się inaczej – oddziały nadal prowadziły prywatną wojnę z władzami Polski, terroryzowały i mordowały funkcjonariuszy państwa oraz ludność cywilną, niszczyły i rabowały mienie, siały powszechny postrach. Oddziały zbrojne OUN-UPA wykorzystywały do tej walki doskonałe zaplecze w środowiskach ludności pochodzenia ukraińskiego - w tym dysponowały gęstą siecią bunkrów. Zaplecze dawało schronienie oddziałom, zaopatrywało w żywność, odzież itp., przekazywało cenne informacje. Z tego zaplecza wychodziły niepostrzeżenie oddziały UPA i dokonywały napadów, które powodowały, że w latach 1946-1947, mieszkańcy żyli nadal w strachu: czy zdołają przeżyć sami i ochronić rodzinę, zebrać plon i zabezpieczyć go przed odebraniem, ochronić zagrodę przed spaleniem, itp.                                       

Mamy własne doświadczenia z tego okresu. My, nasi rodzice i rodzeństwo przeżyliśmy eksterminację rodzinnej wsi, dokonaną 18.03.1944r., przez pododdziały UPA, które tego dnia zamordowały 63 osoby, w tym 16 dzieci. [Tadeusz Wolczyk: „Tarnoszyn w ogniu” Wydanie 2, Chełm 2009]. Ratowaliśmy się ucieczką w regiony gdzie nie działała UPA. Powrót z tej uciekinierki w latach 1945-1947- dla stałego zamieszkania w rodzinnej wsi, był niemożliwy, gdyż w okolicach grasowały nadal bandy UPA, stanowiące śmiertelne zagrożenie. Dopiero po przeprowadzeniu Operacji „Wisła” osiedliśmy na stałe w rodzinnych stronach...

Całość - plik pdf >>


Akcja Wisła - tym razem protest Federacji Organizacji Kresowych
środa, 05 grudnia 2012 11:21 KRESOWY SERWIS INFORMACYJNY

Przed jutrzejszym spotkaniem sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, na którym ma odbyć się tzw. pierwsze czytanie uchwały autorstwa posła PO Mirona Sycza, syna członka UPA napływają następne protesty.

Federacja Organizacji Kresowych

REGON: 011060887

KRS: 0000276771

Siedziba:

02-091 Warszawa, Krakowskie Przedmieście 64

www.fok.waw.pl

Adres do korespondencji

dr Tomir Sołtan

00-322 Warszawa ul. Żwirki i Wigury 57 m 8,

tomir.soltan@neostrada.pl

Szanowna Pani Ewa Kopacz

Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polski

Protest

Sygnatura pisma: Protest /2012 Warszawa, 3 grudnia 2012 r.



Nie potrafimy zrozumieć, jak można zgłaszać projekt uchwały potępienia Akcji „Wisła’, kiedy do tej pory, po tylu latach Sejm nie zdobył się na potępienie najokrutniejszego ludobójstwa II wojny światowej.

Braterski sojusz polskiego i ukraińskiego narodu może być oparty tylko na prawdzie. Przedstawicielami narodu ukraińskiego nie są pogrobowcy UPA, tacy jak Oleh Tiahnybok, czy jak Piotr Tyma, który gdyby miał sumienie i poczucie godności powinien potępić zbrodniarzy UPA. Reprezentantem prawdziwego narodu ukraińskiego był śp. Wiktor Poliszczuk, oraz te miliony Ukraińców którzy uważają upowców za zbrodniarzy.

Akcja „Wisła” była koniecznością, dzięki niej przestała lać się krew i ocalały tysiące ludności polskiej a także ukraińskiej, która była zmuszana przez bandy UPA do współdziałania w ich zbrodniach. Ukraińcy którzy mają sumienie i potrafią myśleć, wiedzą, że zostali pozbawieni ojcowizny w wyniku ludobójstwa UPA. Nikt ich nie mordował, zostali przesiedleni na ziemie odzyskane tak jak setki tysięcy ludności polskiej.

Uważamy że organa Sejmu powinny wyjaśnić okoliczności podjęcia przez Komisję Mniejszości Narodowych i Etnicznych uchwały o zgłoszeniu na posiedzenie Sejmu Uchwały potępiającej Akcję „Wisła”. Komisja liczy 18-stu członków, na posiedzeniu komisji, kiedy podejmowano tę uchwałę było tylko 8-smiu posłów, można podejrzewać że odpowiednio dobranych. Nazwiska tych posłów winne być podane do publicznej wiadomości, aby było wiadomo kto jest kim. O przewodniczącym Komisji panu Mironie Syczu nie warto wspominać – syn członka zbrodniczej Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Domagamy się od Sejmu, od polskiego Sejmu, uchwały potępiającej bestialskie ludobójstwo Ukraińskiej Powstańczej Armii. Jest to nasz święty obowiązek należny setkom tysięcy niewinnych ofiar. Drugi obowiązek to ustanowienie 11 lipca Dniem Męczeństwa Kresowian.



W IMIENIU PREZYDIUM FEDERACJI ORGANIZACJI KRESOWYCH

WICEPRZEWODNICZĄCY   CZŁONEK PREZYDIUM   PRZEWODNICZĄCY

ADAM CHAJEWSKI BOGUSŁAW NIZIEŃSKI TOMIR SOŁTAN

Do wiadomości: Prezydium Sejmu, Konwent Seniorów, Posłowie Komisji Mniejszości Narodowych i Etycznych, Media


http://kresy.info.pl/menu-serwisu/publikacje/607-akcja-wisa-tym-razem-protest-federacji-organizacji-kresowych



Aktualnie online
Gości online: 1

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 26
Najnowszy użytkownik: Irena
STOWARZYSZENIE
CELE STOWARZYSZENIA
ZAŁOZYCIELE
ZARZĄD
STATUT
DOKUMENTY
SPRAWOZDANIA
UROCZYSTOŚĆ 11-07-2009
WYBRANY PROJEKT POMNIKA
HONOROWY PATRONAT
ODSŁONIĘCIE POMNIKA
FOTOREPORTAŻ -17.09.2011
FUNDATORZY
KRONIKA STOWARZYSZENIA
70.ROCZNICA RZEZI WOŁYŃSK.
W PAROŚLI I SARNACH
POGRZEB PO 70 LATACH
ZŁOTY MEDAL DLA PREZESA
I MARSZ PAMIĘCI SYBIRAKÓW
DYPLOM DLA ST.SENKOWSKIEGO
72.ROCZNICA RZEZI WOŁYŃSKIEJ
DĘBY PAMIĘCI
73.ROCZNICA RZEZI WOŁYŃSKIEJ
Lokalizacja pomnika
LOKALIZACJA

Pomnik zostanie wzniesiony u zbiegu Al. Piłsudskiego i ul. Wołyńskiej.
Lokalizacja pomnika>>

PUBLIKACJE-WSPOMNIENIA
Dzieci Kresów III

Dzieci Kresów to zbiór wspomnień osób które jako dzieci lub b. młodzi ludzie przeżyli gehennę ukraińskiego ludobójstwa. Publikacja Lucyny Kulińskiej godna polecenia.
O AUTORCE >>
SŁOWO WSTĘPNE >>
JEDNO WSPOMNIENIE >>
WSPOMNIENIA p. Kozioł >>
POSŁOWIE>>

--------------------------------
EWA SIEMASZKO
ZAGŁADA KOROŚCIATYNA
WIGILIA 1944 -J. Białowąs
KRZYŻE Z PRZEBRAŻA
POGRZEB PO..-J.Białowąs
BÓG WTEDY PATRZYŁ..
ZA CO ZGINĘLI UKRAIŃCY
GDY PŁONĄŁ WOŁYŃ
KiA SIDOROWICZOWIE
CZESŁAWA ROCH
ŚLADAMI LUDOBÓJSTWA..
PAMIĘĆ I NADZIEJA
Jastrzębski-LUDOBÓJSTWO
REGINA OWCZARCZAK
MOJE ZASMYKI-wiersze
POLECANE LINKIi
VIDEO
ks.ISAKOWICZ-ROZMOWA
WSPOMNIENIA-S.Kicińska
WSPOMNIENIA-Podskarbi
NA PODOLU PŁACZE...
WOŁYŃ 1943-Lech Makowiecki
KOLEJNY 'bohater' UKRAINY

WYWIADY I OPINIE
ROZMOWA z ks. Isakowiczem
ks. Isakowicz-CHODZI MI TYLKO...
Prof. Wieczorkiewicz o OUN-UPA
SEJM ZDECYDOWAŁ...
Ks.Isakowicz-POLITYKA ZAKŁA..

LIST OTWARTY do D.Tuska
Ostatnie artykuły
Kolejny „bohater...
Odbyły się obchody...
Dęby Pamięci
Dyplom od Światoweg...
72.Rocznica "Krwawej...
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
Brak tematów na forum
Najciekawsze tematy
Brak tematów na forum
POLECANE STRONY

 
<27 Dywizja Wołyńska AK

---------------------------------


Fundacja Centrum Dokumentacji
Czynu Niepodległościowego

--------------------------------

Fundacja Polskiego Państwa
Podziemnego

---------------------------------

Kresowy Serwis Informacyjny
-----------------------------------

Serwis Informacyjny
o Kresach Wschodnich

------------------------------------

Serwis Informacyjny
Towarzystwa Miłośników
Wołynia i Polesia w Chełme

Copyright © 2009 - Stowarzyszenie "Pamięć i Nadzieja" w Chełmie, 22-100 Chełm Pl. Niepodległości 1, p.77 Telefon - biuro: 608 073 511,
e-mail: stowarzyszenie.pin@op.plAdministrator - Tadeusz Halicki: thalicki@poczta.onet.pl
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Wygenerowano w sekund: 0.01